Rozwijanie samodzielności dziecka

W życiu każdego maluszka, przychodzi taki czas, kiedy SAM chce wykonywać wiele czynności związanych np. z samoobsługą. Co wtedy zrobić? Kibicować, wspierać, uzbroić się w cierpliwość i pozwolić dziecku stawać się samodzielnym oraz coraz mniej zależnym od dorosłych. Opanowanie przez dziecko najważniejszych czynności samoobsługowych takich jak: jedzenie, ubieranie się i korzystanie z toalety sprawia, że czuje się ono pewniej i bezpieczniej – zwłaszcza w przedszkolu. Rozwijanie samodzielności dziecka to jedno z fundamentalnych zadań rodziców.

Towarzysząc dziecku podczas nabywania przez nie nowych umiejętności, musimy pamiętać o kilku zasadach, z bez których ani rusz.

Im szybciej pozwolimy dziecku uczyć się samodzielnie radzić sobie w różnych sytuacjach, tym lepiej. Można zacząć od nauki jedzenia – najpierw rączką (maluszek musi nauczyć się chwytać przekąskę i wkładać do buzi), a potem przy pomocy sztućców (odpowiednich dla dzieci!). Gdy mój Danielek był malutki, goście podziwiali, jak pięknie sam potrafi jeść i posługiwać się sztućcami. Miał 6 miesięcy, gdy przy pomocy rąk pierwszy raz jadł kaszkę (uwiecznione na zdjęciu). Tak. Przy tym będzie dużo sprzątania i ubrań do wyprania ; ) Danielek szybko nauczył się samodzielnie jeść, ale cierpliwie, codziennie kilka razy musiałam sprzątać podłogę i co jakiś czas musiałam prać dywan w miejscu, w którym stało krzesełko do karmienia. Było też kilka ubranek, których nie dało się odplamić. Coś za coś : )

Wspieraj maluszka w dążeniu do samodzielności – jeśli widzisz, że próbuje zrobić coś sam, wstrzymaj się z instruowaniem oraz dawaniem gotowych odpowiedzi i rozwiązań. Niech popróbuje, pokombinuje. Pomóż (ale nie zrób wszystkiego za dziecko), gdy poprosi Cię o to lub gdy widzisz, że zachodzi taka potrzeba. Nie zapomnij oczywiście o pochwałachdoceniaj nawet najmniejszy sukces w dążeniu smyka do samodzielności i pokaż, że naprawdę cieszysz się. Pamiętaj o słowach: Wspaniale! Dobra robota! Jestem z Ciebie dumny/dumna! Cieszę się razem z Tobą! Nic tak nie motywuje do kolejnych prób i nowych wyzwań, jak słowa uznania.

To chyba jasne, że nie od razu dziecko nauczy się nowej umiejętności. Nie irytuj się, staraj się być cierpliwa/cierpliwy, daj dziecku czas i pozwól popełniać błędy. Czy Tobie idealnie udaje się coś zrobić, co robisz pierwszy raz? No właśnie : ) Nie zawsze. Podobnie jest z dzieckiem. Tylko dzięki podjętym próbom maluch może nauczyć się nowej umiejętności. Czasem musi spróbować 170 razy, żeby za 171 udało się : ) Zachęcaj do kolejnych prób w sytuacji porażki, tłumacz, że często trzeba bardzo długo próbować, by nauczyć się czegoś nowego.

Pamiętaj, że nie wolno porównywać dziecka z innymi, śmiać się z jego niepowodzeń i używać słów: „daj, zrobię to lepiej/dokładniej/ładniej”. Oczywiście, że potrafisz lepiej coś zrobić, niż kilkulatek, ale on dopiero UCZY SIĘ, właśnie po to, aby być w tym BARDZO DOBRY.

Ważne, abyśmy nie utrudniali dziecku np. nauki samodzielnego ubierania się – zrezygnujmy z części garderoby na guziki, suwaki, paski i inne skomplikowane zapięcia. Najlepiej sprawdzają się spodnie na gumce, koszulka wkładana przez głowę i buty na rzep (na buty wiązane naprawdę jeszcze przyjdzie pora). Dla nas to „pestka” zapiąć guziki (i w dodatku równo) lub zapiąć zatrzaski w spodniach, ale dla dziecka uczącego się samodzielnie ubierać, jest to bardzo trudne zadanie, a wręcz niewykonalne.

Niedawno miałam okazję obserwować samodzielność mojego starszego synka i pół roku młodszego kolegi. Wieczór: Daniel poszedł się wykąpać, umył zęby, założył piżamę, a potem przytulaski, całuski, słówko do Anioła Stróża, zgasił światło i o 20:00 spał. Jego kolegę szorowała w wannie mama, ubrała w piżamę, potem nałożyła pastę, nalała wodę do kubeczka i… o 23:00 chłopczyk jeszcze wychodził z pokoju, płakał, wołał mamę, chciał jeść, pić, siku i co tylko się da. Poranek: Daniel zszedł już po samodzielnej porannej toalecie, kompletnie ubrany, usiadł do stołu, zjadł śniadanie, zagryzł papryką, zasunął krzesło, talerz odłożył do zlewu i poszedł się bawić. W tym czasie kolega jeszcze bez jednej skarpety siedział przed tv i zastanawiał się, co będzie jadł na śniadanie. Zdecydował, że zje kaszkę, więc mama zrobiła kaszkę i kiedy zaczęła go karmić łyżką, stwierdził, że jednak zjadłby inną kaszkę – manną ; )

Ta sytuacja pokazała mi, że naprawdę opłaca się wysiłek włożony w rozwijanie samodzielności dziecka. Bardzo często z tego powodu miałam bałagan, zachlapaną łazienkę po samodzielnym myciu Daniela, często po posiłku spokojnie z podłogi najadłoby się stado kur, był też bunt synka, by samodzielnie zasypiać. Nie raz w oczy kuła mnie nie tak perfekcyjnie, jak ja to zrobiłabym…. ( : P ) założona skarpetka na nodze Daniela, niedokładnie umyta podłoga w pokoju Daniela lub nie tak perfekcyjnie pościelone łóżko, ale starałam się nie poprawiać go, a zamiast tego chwaliłam i motywowałam do dalszych starań. Dużo pracy, ale dziś widzę rewelacyjne efekty i jestem dumna z Daniela.

Dziecko ma wielką satysfakcję, gdy robi coś samodzielnie. Jest zadowolone, dumne i pewniejsze siebie. A gdy jeszcze dorośli zauważają i doceniają jego starania oraz nowe umiejętności, to jest zmotywowane, by doskonalić zdobyte lub uczyć się nowych. No i nie ukrywajmy, że także dorośli korzystają – mają lżej, gdy ich pociechy są samodzielne – odchodzi im kilka obowiązków ; )

To moje początki blogowania. Każdy "Like" lub udostępnienie to dla mnie motywacja, więc jeśli spodobał się Tobie artykuł, będę wdzięczna, jeśli podzielisz się nim : )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.